
Nazwy niektórych firm prócz tego, iż są chwytliwe nawiązują [często nieświadomie] do legend czy przekazów mitologicznych. Podobnie jest z marką Banshee, co w mitologii irlandzkiej oznacza zjawę w kobiecej postaci zwiastującą śmierć w rodzinie. Czy firmie rowerowej przystoi na takie skojarzenia??
Bartosz Niezgoda
A może chodzi o lekkość i nieuchwytność wytworów, nawiązującą do ducha kobiety?? Tak czy siak mamy na rynku kolejną dużokołową ramę; ramę bardzo interesującą.
Pierwsze spojrzenie i od razu rzuca się w oczy dosyć nietypowy kształt tylnego trójkąta. Profilowane rury ułatwiają dobór szerszej opony jak i przerzutki przedniej, eliminując efekt ocierania laczka o wodzik, co jest nierzadkim przypadkiem.

Jako, że o geometrię zahaczyliśmy, nie wyróżnia się specjalnie z tłumu. Kąty to 70 i 73 stopnie, przy amortyzatorze o skoku 100mm, czyli standard XC/CC. Dokładając 2 cm geometria zmienia się na 69 i 72 czyli na Allmountain. Rozwiązanie przy ramie Hardtail ciekawe, a przy zaletach 29erów mające również sens bytu. Długa rura górna, baza kół i chainstay mieszczą się w wielkokołowych standardach na wygodny i dość zwrotny rower.

Przy wadze około 2 kilogramów i bądź, co bądź specyficznej budowie zasłuży z pewnością na miano jednej z najbardziej wytrzymałych, i wszechstronnych ram 29”. Z ciekawostek warto dodać możliwość montażu korb Hammerschmidt’a.
Ramy występują w 3 rozmiarach i 2 ciekawych malowaniach. Cena 600$. W Polsce zależnie od dystrybutora, firmy 7Anna, która to de facto już wypuściła kilka egzemplarzy na Alledrogo.





Champ, nowy „tap madl” tajwańskiego producenta, umieszczony na szczycie oferty nad modelem F1RST, okazał się dla mnie pewnym zaskoczeniem. To mój pierwszy bezpośredni kontakt z produktem RST od... chyba dziesięciu lat, kiedy to przez chwilę ujeżdżałem któryś z podstawowych sprężynowców tej marki.